Zagrożona przyszłość olsztyńskiej Warmii - Olsztynska.mobi

Home

Zagrożona przyszłość olsztyńskiej Warmii

2017-06-19 10:00:52 (ost. akt: 2017-06-19 10:40:49)
Warmia Traveland, Marcin Malewski

Warmia Traveland, Marcin Malewski

Autor zdjęcia: Piotr Sucharzewski

Pierwszoligowa Warmia Traveland ma mieć budżet zmniejszony o połowę, w efekcie jeszcze żaden zawodnik nie podpisał kontraktu na nowy sezon. W tej sytuacji olsztyński klub nie ma ani trenera, ani zespołu. Ani perspektyw?

Rozgrywki zakończyły się miesiąc temu, ale myliłby się ten, kto by sądził, że w olsztyńskim klubie od razu — tak jak na przykład w Indykpolu AZS — zaczęto myśleć o nowym sezonie. Trener Giennadij Kamielin odszedł do Ostródy, bramkarz Łukasz Zakreta podpisał kontrakt z MKS Kalisz (beniaminek Superligi), a reszta zawodników udała się na zasłużony odpoczynek, zastanawiając się, kiedy Warmia Traveland wypłaci im zaległe wypłaty za trzy miesiące grania.

Niestety, wieści, które do nich dotarły, nie były zbyt optymistyczne, bowiem podczas spotkania zarządu klubu ustalono, że budżet będzie zmniejszony o połowę, a celem zespołu będzie jedynie obrona przed spadkiem (przypomnijmy, że dwa ostatnie sezony olsztynianie kończyli na drugim i trzecim miejscu).
Tak naprawdę w tej chwili Warmia Traveland ma... dwóch szczypiornistów, bo tylko Damian Przytuła i Sergiusz Dworaczek podpisali dłuższe kontrakty (pozostałym piłkarzom ręcznym umowy wygasły 31 maja).

— W tej chwili prowadzimy rozmowy z zawodnikami — mówi dyrektor klubu Leszek Dublaszewski. — Przedstawiliśmy im nowe propozycje kontraktów, jednak jeszcze nikt ich nie przyjął.

Po rozmowie z dyrektorem Dublaszewskim jest m.in. Marcin Malewski, wicekról strzelców ostatniego sezonu. — Przedstawiłem swoją propozycję i czekam — twierdzi popularny „Maleś”. — Na pewno nie zgodzę się na obniżenie kontraktu o połowę. Jeśli jednak klub się będzie upierał, wtedy poszukam nowego pracodawcy.

Natomiast Karol Królik spotka się z dyrektorem Warmii dopiero w tym tygodniu, jednak wiele sobie po tym spotkaniu nie obiecuje. — Mam już 34 lata, więc w moim przypadku sprawa jest prosta: albo będę grał w Olsztynie, albo nigdzie. Jestem geodetą, pracuję w wodociągach, więc nie mam ochoty na wyjazd do innego klubu, bo to moje życie wywróciłoby do góry nogami. A przecież gra w Warmii też wymagała od nas dużo wyrzeczeń — po pracy wpadałem do domu jedynie na obiad, potem jechałem na trening, a jak wracałem do domu, to moje dzieci już spały. Jeśli więc otrzymam propozycję mniejszą o 50 procent, wtedy zrezygnuję z grania, bo ten czas będę wolał poświęcić rodzinie.

Co będzie, jeśli czołowi zawodnicy nie podpiszą nowych kontraktów? — Za rok Olsztyn będzie miał dwa kluby w II lidze... — przewiduje Karol Królik.
Więcej we wtorkowym wydaniu "Gazety Olsztyńskiej".
ARTUR DRYHYNYCZ

2017 © Olsztynska.mobi